Strona główna A jak uczą za granicą? Sukces "grzecznej" historii. Niemiecko - francuski podręcznik historii najnowszej

Sukces "grzecznej" historii. Niemiecko - francuski podręcznik historii najnowszej

Autor opisuje okoliczności powstania podręcznika francusko - niemieckiego do powojennej historii Europy i świata, a także prezentuje główne nurty historiografii niemieckiej i francuskiej, które wywarły wpływ na treści w nim zawarte.

Histoire/Geschichte. Manuel d'histoire franco-allemand: Terminales L/ES/S. L'Europe et le monde depuis 1945, sous la direction de Peter Geiss et Guillaume Le Quintrec Nathan /Klett 2006, ss. 336.

     Znany i wpływowy francuski socjolog Pierre Bourdieu w artykule „Międzynarodowy obieg idei” , opublikowanym w 2002 r., podjął temat barier porozumienia między Niemcami i Francuzami. Pisząc o kontaktach naukowych obu narodów, badacz przekonuje: często uważa się, że życie intelektualne jest w sposób spontaniczny międzynarodowe. Nic bardziej fałszywego. Życie intelektualne jest miejscem, podobnie jak każda inna przestrzeń społeczna, w którym istnieją nacjonalizmy i imperializmy. Intelektualiści, prawie tak jak inni, przenoszą stereotypy, uprzedzenia, proste prawdy, bardzo ogólne i skrótowe wyobrażenia, wywodzące się z wypadków codziennego życia, niezrozumienia . Bourdieu sugeruje w związku z tym, że nie może dojść do rzeczywistego porozumienia między środowiskami, które dzieli tak wiele różnic  kulturowych, historycznych, mentalnych.

    Niepomna tych ostrzeżeń, grupa francuskich i niemieckich historyków, inspirowana (i kontrolowana) przez instytucje rządowe obu krajów (ministerstwa edukacji, MSZ) zdecydowała się wspólnie napisać podręcznik najnowszej historii Europy , przeznaczony dla francuskich i niemieckich licealistów. Można wymienić kilka czynników, które zadecydowały o tym, że publikacja tego typu mogła ujrzeć światło dzienne. O części z nich informuje komitet redakcyjny we wstępie do podręcznika (s. 2-3). Po pierwsze, zwraca uwagę na postępującą unifikację programów szkolnych w obu krajach, umożliwiającą realne wykorzystanie książki w procesie dydaktycznym. Po drugie, autorzy wstępu podkreślają jeszcze ważniejsze zjawisko: polityczną wolę stworzenia takiej książki. Wola ta rozwijała się (i wciąż rozwija) wraz z unifikacją europejską. Jej konkretnym przejawem była konferencja Niemiecko-Francuskiego Parlamentu Młodych, zorganizowana w 2003 r. w Berlinie z okazji 40-lecia Traktatu Elizejskiego. Podczas obrad oficjalne zadeklarowano potrzebę napisania wspólnego podręcznika. Inicjatywa ta była inspirowana przez Jacquesa Chiraca i Gerharda Schrödera . Rok później został utworzony komitet redakcyjny, złożony z przedstawicieli ministerstw edukacji, MSZ i uczonych obu krajów. Ustalił on przygotowanie trzech tomów podręcznika, obejmujących trzy epoki: od starożytności po rok 1789, 1789-1945 i od 1945 r. do dzisiaj. Jako pierwszy (i na razie jedyny) ujrzał światło dzienne tom trzeci, stworzony przez dziesięcioosobowy zespół autorów (5 Niemców i 5 Francuzów) – historyków szkół wyższych oraz praktykujących nauczycieli. Jest pewne, że bez inspiracji politycznej takie dzieło nie ukazałoby się.

    Wydaje się jednak, że autorzy wstępu nie wymienili innych, równie ważnych i bardziej długofalowych czynników. Należy zwrócić uwagę, że od kilku dziesięcioleci, a szczególnie od lat 70., w zachodnim systemie szkolnictwa zachodzi proces stopniowego i systematycznego ograniczania wymiaru czasowego nauczania historii. Dziś traktuje się ją jako przedmiot drugorzędny, nie wzbudzający emocji i sporów – przynajmniej wśród licealistów, ale chyba również ogólniej, w debacie publicznej. Dlatego też tworzenie wspólnego podręcznika historii nie jest obecnie równie kontrowersyjne, jak dawniej. Co więcej, zarówno w historiografii francuskiej, jak i niemieckiej, daje się od drugiej połowy XX w. zauważyć tendencję do odchodzenia od uprawiania tradycyjnej, ugruntowanej przez metodologię pozytywistyczną histori politycznej, skupiającej się na faktach, datach, bitwach i dyplomacji. Przesilenie to uwidaczniało się choćby w dziejopisarstwie środowiska „Annales”  we Francji czy tzw. „Alltagsgeschichte” w Niemczech (Zachodnich) . Poczęto na szerszą skalę podejmować – nie tylko w pracach naukowych, ale i w programach edukacyjnych – tematy dotyczące kultury, cywilizacji, mentalności, socjologii, psychologii. Dziedziny te nie wbudzają tak wielkich kontrowersji jak trudne wątki polityczne i łatwiej na ich gruncie uniknąć kłopotliwych tematów. Wśród nowych prądów historiograficznych znalazła się jednocześnie dyscyplina znana we Francji jako „histoire croisée” – dosłownie „historia skrzyżowana” („na pograniczu”). Zajmuje się ona problemem różnego postrzegania przeszłości przez różne środowiska – w tym zawodowych historyków. I w Niemczech, i we Francji dużą popularnością cieszy się badanie „przepływu kulturowego” („transfert culturel”) między obydwoma narodami . Taki klimat wybitnie sprzyja tworzeniu wspólnego poglądu na przeszłość.

    Autorzy podręcznika wybitnie dopomogli tym sprzyjającym okolicznościom: projekt został tak skonstruowany, że nie mógł zakończyć się niepowodzeniem. Po pierwsze, sprytnie zagrano chronologią, rozpoczynając wywód od 1945 r. A przecież najnowsze stosunki francusko-niemieckie są najlepsze pewnie w całej ich historii; z ich sztandarowym przejawem – współpracą w ramach Wspólnot Europejskich – na czele. Z wyjątkiem antyniemieckich sentymentów w latach 40. i pewnej niechęci de Gaulle’a do zbliżenia z Adenauerem w krótkim okresie końca lat 50., wzajemne relacje nie znają poważniejszych animozji. Jest charakterystyczne, że trzytomowy projekt rozpoczęto od przygotowania części ostatniej, najłatwiejszej – wbrew pozorom – do opracowania. Po drugie, w przeciwieństwie do wydanego niedawno podręcznika polsko-niemieckiego, tutaj zdecydowano się przedstawić nie historię obu narodów, lecz ogólną historię Europy. Uniemożliwia to szczegółową analizę obustronnych relacji i pozwala skupić się na tematach neutralnych. Nie bez znaczenia pozostaje również, że książka została dopasowana do poziomu liceum – siłą rzeczy tekst jest bardzo lapidarny, nie wgłębiający się w prezentowane tezy. Na nieco ponad 300 stronach większość miejsca zajmują zdjęcia, rysunkowe ciekawostki, mapki, fragmenty źródeł – zresztą bardzo ciekawe i mądrze zestawione. Wszystkie te uwarunkowania wpływają na bezpieczną ogólnikowość wywodu. Z podręcznikiem akademickim, traktującym o historii obu państw, tak łatwo by nie poszło. Po trzecie, zgodnie ze wspomnianymi trendami historiograficznymi, bardzo często autorzy „uciekają w kulturę” i historię społeczną, preferując opisywanie NRD-owskich sportowców (s. 262-264) niż antyeuropejskich zapędów de Gaulle’a (kilka linijek i dwa zdjęcia na s. 118-119). W ogóle pominięto drażliwą kwestię „niemieckości” RFN i NRD (dyplomatycznie potraktowano ją równorzędnie ), a powojenny klimat społeczny w obu krajach zgrabnie ubrano w „pamięć o II wojnie światowej”,  (s. 30-46) – co zresztą jest ciekawym metodologicznie i intelektualnie zabiegiem, ale zarazem stanowi pewien unik przed trudniejszymi kwestiami.

    W sumie więc francusko-niemiecki podręcznik najnowszej historii Europy był po prostu skazany na sukces. I rzeczywiście, wzbudził on bardzo pozytywne reakcje po obu stronach Renu. Co ciekawe, reakcje te sprowadzają się w zasadzie do truizmów i niewiele znaczących haseł, wyrażających zadowolenie z podjętej inicjatywy . Wydaje się bowiem, że sukces podręcznika został okupiony dużą ceną. Być może za dużą. Zbyt powierzchownie potraktowano trudne kwestie polityczne (np. eurosceptycyzm de Gaulle’a), podejście do pomysłu okazało się zbyt asekuranckie. Jest to nic więcej, jak kolejny – profesjonalnie i świetnie przygotowany – „zwykły” podręcznik do liceum obowiązujący w dowolnym państwie zachodnim, tylko z większym niż w innych publikacjach naciskiem na relacje francusko-niemieckie. Wspólna praca historyków obu krajów nie wypracowała nowego spojrzenia na bliską przeszłość Europy. Prezentowane informacje nie przekraczają głębokością analizy notek encyklopedycznych – nie wymagały zatem głębokiego przemyślenia i skonfrontowania różnych podejść do historii. Co najwyżej możemy wywnioskować, że oba środowiska naukowe podzielają podobną wizję „politycznej poprawności”, wykształtowaną w dyplomacji i retoryce Unii Europejskiej. Wizja ta nakazuje np. krytykować politykę George’a W. Busha (s. 322) , a życzliwie patrzeć na biografię Che Guevary (s. 324) . Nie po raz pierwszy okazuje się, że polityczny klimat kształtuje historiograficzną narrację.

    Gwoli sprawiedliwości podkreślmy, że jako „zwykły”, a nie francusko-niemiecki, podręcznik ten należy uznać za interesujący dla młodych czytelników i ciekawy jako odniesienie dla polskich dydaktyków. Wielkim plusem jest różnorodna i rozbudowana szata graficzna, której polskie książki tego typu mogą tylko pozazdrościć. Oryginalnie skomponowano układ pracy, zręcznie manipulując chronologią i podziałem problemowym. 17 rozdziałów ujęto w pięć części: lata 1945-1949 i pamięć wojny; Europa w zimnowojennym świecie (1949-1989);  Europa w świecie globalizacji (od 1989 r.); przemiany techniczne, społeczne i kulturowe od 1945 r. oraz Niemcy i Francuzi od 1945 r. Pod koniec każdej z pięciu części umieszczono najciekawsze chyba, choć marginalne (kilkuzdaniowe) fragmenty książki: krótkie notatki dotyczące francusko-niemieckich kontrowersji przy interpretowaniu niektórych procesów i faktów. Z kolei ostatnia część, poświęcona francusko-niemieckiej perspektywie, nieco rozczarowuje: zabrakło tu próby konfrotancji wizji dziejów, przedstawiono tylko w osobnych rozdziałach ewolucję polityczną Francji (opisaną przez Francuzkę, s. 236-249) i Niemiec (opisaną przez Niemca, s. 250-267), a także ciekawą próbę porównania ewolucji społecznej i politycznej obu narodów (s. 268-292)  oraz mniej znaczącą, bo nie wychodzącą poza frazesy, historię obustronnych stosunków polityczno-dyplomatycznych (s. 294-307).

    Podobnie jak w przypadku podręcznika polsko-niemieckiego, trzeba podkreślić pionierski charakter projektu i potraktować go jako pierwszy ważny – choć nieco bojaźliwy – krok ku „europejskiej historii Europy”. Tylko czy stworzenie takiej historii jest w ogóle możliwe?

Dr Patryk Pleskot, Biuro Edukacji Publicznej IPN

Przypisy:

[1] Pierre Bourdieu, Les conditions sociales de la circulation internationale des idées, „Actes de la recherche en sciences sociales”, 2002, décembre, s. 3-8.

[2] Ibidem, s. 3.

[3] Histoire/Geschichte. L’Europe et le monde depuis 1945 – Manuel d’histoire franco-allemand, sous la direction de Peter Geiss et Guillaume Le Quintrec, Nathan/Klett, Stuttgart-Paris 2006, ss. 336.

[4] Naukowy grunt pod stworzenie podręcznika podłożyły wieloletnią pracą francuska Association des Professeurs d’Histoire et de Géographie oraz niemiecki Instytut Georga Eckerta.

[5] Zob. np. F. Bédarida (dir.), L’histoire et le métier d’historien en France 1945-1995, Paris 1995, s. 437; J. Le Goff, P. Nora (dir.), Faire de l’histoire. Nouveaux problèmes, 1974; P. Burke, The French Historical Revolution. The Annales School, 1929-1989, Cambrigde 1990; H. Couteau-Bégarie, Le phénomène „nouvelle histoire”. Stratégie et idéologie „des nouveaux historiens”, Paris 1983; M. Harsgor, Total History: the Annales School, „Journal of Contemporary History”, 1978, nr 1, s. 1-13; J. H. Hexter, Fernand Braudel and the „monde braudélien”, „Journal of Modern History”, 1972, nr 44, s. 480-539; L. Hunt, French History in the Last Twenty Years: The Rise and the Fall or the „Annales” Paradigm, „Journal of Contemporary History”, 1986, nr 2.

[6] Zob. np. M. Lepetit, Un regard sur l’historiographie allemande: les mondes de „l’Alltagsgeschichte”, „Revue d’histoire moderne et contemporaine”, 1998, nr 45, s. 466-486; K. E. Born, Neue Wege der Wirtschafts- und Sozialgeschichte, „Saeculum”, 1964, nr 15, s. 298-309; C. Devulder, K. Lamprecht, Kulturgeschichte et histoire totale, „Revue d’Allemagne” 1985, nr 17; C. Lipp, Histoire sociale et „Alltagsgeschichte”, „Actes de la recherche en sciences sociales”, 1995, nr 106-107.

[7] Zob. np. M. Espange, M. Werner (dir.), Transferts, les relations interculturelles dans l’espace franco-allemand, XVIIIe et XIXe siècle, Paris 1988; N. Wachtel, L’acculturation, [w:] J. Le Goff, P. Nora (dir.), Faire de l’histoire, op. cit., s. 124-146.

[8] Nie rozważa się kwestii, podejmowanej w epoce, które państwo było bardziej „niemieckie” i obarczone winą za przeszłość. Wspomina się tylko, że NRD chciała zrzucić winę na RFN.

[9] Nie opisano samych wydarzeń wojennych (kolaboracja, Holocaust), tylko kształtowanie się zjawiska upamiętniania Shoah, „syndromu Vichy” czy „mitu ruchu oporu”. Tym samym w jednoznaczny sposób nie rozliczono wojennych win obu państw.

[10] Dotyczy to przynajmniej środowiska paryskiej Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, znanego mi z autopsji. Zob. też Etienne François, Le manuel franco-allemand d’histoire. Une entreprise inédite, „Vingtième Siècle”, 2007, nr 2.

[11] „prowadzi bardzo krytykowaną w świecie politykę zagraniczną, opartą o jednostronne uznanie hiperpotęgi amerykańskiej”.

[12] „’Che’ pozostaje jednym z najwybitniejszych bojowników rewolucyjnych”.

[13] Np. na zasadzie porównania zestawiono historię partii politycznych obu państw, podział administracyjny, modele rządów, systemy edukacyjne czy statystyki ekonomiczne.










 

Informacje:

Autor: Dr Patryk Pleskot, pracownik BEP IPN
Dodano: 2009-11-23 15:21:52

Dołączone obrazy:


Dołączone odnośniki:

Nie dołączono żadnych odnośników.

Dołączone pliki:

Podręcznik niemiecko-francuski.pdf
Wielkość: 114.12KB